Szlaki turystyczne

Znajdziesz tu informacje na temat miejsc, które są ciekawe do odwiedzenia. Prezentacja wizualizacji i zdjęć oraz opisów szlaków pieszych, rowerowych i Nordic Walking.

piątek, 21 marzec 2014 05:45

Wyprawa na kanonizację Jana Pawła II rowerami do Rzymu (Watykanu)

Autor: 
Oceń ten artykuł
(25 głosów)
Karol Wojtyła z rowerem Karol Wojtyła z rowerem źródło: http://bractworowerowe.blox.pl/2011/05/Przejazd-rowerowy-Dzien-Papieski.html

Kanonizacja Jana Pawła II odbędzie się 27 kwietnia. Trzech kolegów z Pomorza jedzie na rowerach i jeden kolega jako wsparcie techniczne samochodem 2300 km, aby dotrzeć tam do Watykanu.

 

Pierwszy dzień wyprawy (12.4.2014)

 Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech są już w gościnnej Brzozie pod Bydgoszczą. Po 189 kilometrach w optymistycznej atmosferze przy idealnej pogodzie, po 10 godzinach pielgrzymkowy Team ma czas na chwilę oddechu. Gości ich Stowarzyszenie „Rowerowa Brzoza”.  

Drugi dzień wyprawy (13.4.2014)

Drugi dzień pielgrzymowania rozpoczął się o godz.9.00 uroczystą Mszą Świętą celebrowaną przez Proboszcza parafii NMP Królowej Polski w Brzozie, Ks. Bogusława Kuhn. Wójt gminy Nowa Wieś Wielka Wojciech Osworek wręczył naszym pielgrzymom pamiątkowe albumy o gminie. Stowarzyszenie Rowerowa Brzoza obok ogromnej gościnności podarowało uczestnikom rowerowej pielgrzymki pamiątkowe medale.

 Pod eskortą samochodową (na kogutach J ) do Gniezna odprowadzili pielgrzymów rowerzyści ze Stowarzyszenia Brzoza: Zbyszek Wiśniewski

 Małgorzata Nowicka i Przemysław Zwieżyński.  Przez Gniezno nie można było przejechać obojętnie. Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech w Katedrze gnieźnieńskiej  pokłonili się patronowi naszej ojczyzny, Świętemu Wojciechowi.

  Po 172 kilometrach do Krotoszyna dotarli na godzinę 19.  Pielgrzymów gości tam Hotel Wawrzyniak (za Krotoszynem na trasie do Wrocławia). Dziękujemy Proboszczowi Parafii Św. Andrzeja Boboli Księdzu Stanisławowi Mieszała. Naszym pielgrzymom życzymy i w kolejnych dniach takiej gościnności, pogody ducha i oczywiście kondycji. 

Trzeci dzień wyprawy (14.4.2014)

 Pod wiatr i w ulewnym deszczu. Nie może być przecież cały czas idealnie…Pogoda na trasie przejazdu była dziś w kratkę. Niestety z przewagą ulewnego deszczu. Wiatr też nie sprzyjał więc dzisiejsza trasa to nie lada sprawdzian. Najważniejsze jednak, że obyło się bez kontuzji i wszyscy dają sobie świetnie radę. Nasi pielgrzymi po kolejnych 180 kilometrach dojechali do miejscowości Paczków kilka kilometrów przed granicą z Czechami. To już Ich ostatni i wyjątkowo zasłużony wypoczynek w Polsce. Plan osiągnięty i oby tak dalej!

Czwarty dzień wyprawy (15.4.2014)

 Już za granica w Czechach. Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech wyjechali z Paczkowa o godzinie 7.30. Niebo lekko zachmurzone, 4 stopnie Celsjusza, ale tylko przez pierwsze  20 kilometrów. Temperatura spadła,  z małego deszczu zrodził się deszcz ze śniegiem, a potem śnieg. W tych warunkach nasi Pielgrzymi dzielnie przejechali przez góry. Po 100 kilometrach przemoczone do suchej nitki rzeczy zastąpiły suche. Po obiedzie nawet wyjrzało słońce. Szkoda tylko, że na krótko. Przez kolejne 50 kilometrów pątnikom towarzyszył rzęsisty deszcz, a potem grad i wiatr prosto w twarz. Warunki nie tylko ekstremalne, ale i niebezpieczne. Udało mimo to się przejechać 150 kilometrów. Jednak jak podkreślają nasi pielgrzymi „To nasze pielgrzymowanie odzwierciedla prawdziwe życie”.

 

 czwarty dzień wyprawy do Watykanu na rowerach

 

 czwarty dzień wyprawy do Watykanu na rowerach

 

 czwarty dzień wyprawy do Watykanu na rowerach

 

 czwarty dzień wyprawy do Watykanu na rowerach

  Piąty dzień wyprawy (16.4.2014)

Austria, Wiedeń – 222 kilometry.

Zmiana opony, kłopoty z uruchomieniem samochodu. Już po kilku kilometrach przymusowy postój, żeby zmienić oponę. Posłuszeństwa odmówił eskortujący Pielgrzymów samochód. Rowery trzeba było odstawić pod płot i użyć siły fizycznej, by uruchomić auto. Awaria była na tyle poważna, że Wojciech został w Czechach, aby zorganizować naprawę. Dołączy do grupy dopiero jutro wieczorem. Rowerzyści pojechali dalej i na szczęście potem było już tylko lepiej. Wiatr, który wiał w plecy przywiał Zbigniewa, Jana i Piotra do Wiednia. Tu zostali przyjęci na odpoczynek przez Zakon Zmartwychwstańców. Bóg zapłać!

  Szósty dzień wyprawy (17.4.2014)

Na początek dnia nasi Pielgrzymi zostali poproszeni o wywiad. Okazało się, że goszczący Ich Ojciec Maciej Gawlik z Zakonu Zmartwychwstańców działa w Wiedniu w Polskiej Misji Katolickiej. Zanim wyruszyli na pielgrzymi szlak mieli też możliwość pomodlić się przy Relikwiach Bł. Jana Pawła II. Po błogosławieństwie Ojca Macieja ruszyli z Wiednia. Dobrym tempem po 70 km. dojechali do podnóża gór. Dalej odrobinę wolniej, ale nie przeszkodziło to, by pobić wczorajszy rekord o 8 kilometrów i przejechać dystans, aż 230 km!

 Na koniec dnia, kolejna niespodzianka. Zamknięty przydrożny zajazd zmusił naszych Pątników, by sięgnęli wzrokiem trochę dalej. Wypatrzyli dzięki temu wieżę kościoła. Trwała tam Msza Święta. Po niej przedstawili się miejscowemu Księdzu, który zaprosił Ich do Domu Parafialnego. Tu znaleźli gościnę i schronienie na kolejna noc.

 

 

Siódmy dzień wyprawy (18.4.2014)

Pielgrzymi na rowerach - 2014-04-18

Wielki Piątek – Wielkie duchowe doświadczenia

Małe, postne śniadanko i o 7.35 Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech ruszyli w drogę. Na początek dnia 17 kilometrów ostrego podjazdu – to taka nasza golgota mówią rowerowi Pielgrzymi. Było pod górkę, ale bardzo pięknie i malowniczo. O drugie śniadanie w postaci mieszanki zbóż zalanych wodą zadbał Piotr, który przygotował posiłki na cały pielgrzymkowy szlak. Przed godziną 15 postój i obiad. Tym razem pesto z makaronem. Po Koronce do Miłosierdzia Bożego rowerowy Team ruszył dalej. Przejechali dziś 203 kilometry. Dystans minął dość szybko, bo w zamyśleniu i skupieniu. To był bardzo refleksyjny dzień. Mimo przebytych tylu kilometrów nasi Pielgrzymi nie odczuwają zmęczenia. Silniejsza jest chęć podążania na kanonizację Papieża Polaka.

Dziś odpoczywają w małym średniowiecznym włoskim miasteczku. Jest położone w dolinie, wokół rysują się jeszcze zaśnieżone wzgórza. Zatrzymał ich widok mieszkańców podążających z lampionami. Szli do kościoła. Jak się okazało na Drogę Krzyżową. Przebiegała ona wokół średniowiecznych murów tego niezwykle klimatycznego miejsca. Na koniec spotkali Polkę, która opowiedziała im o tym miejscu i XIV wiecznym kościółku. Po raz kolejny nie planowali miejsca, w którym zatrzymają się na nocleg.

Jutro celem naszych Pątników jest Wenecja. Tam spędzą Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. W Poniedziałek Wielkanocny z Wenecji udadzą się do Rimini, gdzie dołączy do Nich Ksiądz Tomasz Koszałka. To osoba, która jest inspiratorem Ich rowerowego pielgrzymowania i przewodnikiem duchowym. Ksiądz Tomasz kontaktuje się z naszymi Pielgrzymami każdego dnia. Pyta jak sprawują się rowery, jak na wysiłek reagują mięśnie, stawy, czy udziela dobrych rad dotyczących stroju i trasy przejazdu. Dba o każdy aspekt tego pielgrzymowania. Ten techniczny i duchowy. Od wtorku pielgrzymować i przygotowywać się do uroczystości kanonizacyjnych będą już razem.

 

 Ósmy dzień wyprawy (19.4.2013)

 Pielgrzymi na rowerach - 2014-04-19

Zgubili drogę, by poznać kolejnych wspaniałych ludzi.

Nasi Pielgrzymi jak każdego dnia zdyscyplinowani wyruszyli o 7.30. Pogoda zaskoczyła, ale na minus. Było chłodno i deszczowo. Los też chciał, że zgubili drogę. Przemoknięci schronili się pod zadaszeniem, by przestudiować mapę. Kiedy tak dyskutowali nad dalszą drogą, podjechał samochód. Zatroskany Włoch zapytał czy może jakoś pomóc? Po kilku słowach zaprosił Pątników do domu na kawę, żeby na spokojnie mogli zaplanować trasę. Po ”przechwałkach” ile to dziennie pokonują kilometrów opowiedzieli o idei swojego podróżowania. Okazało się, że goszcząca Ich rodzina nie bardzo wie o kanonizacji nie tylko Jana Pawła II, ale też swojego rodaka Jana XXIII. Trochę się zawstydzili. Pogawędka na tyle się przedłużyła, że zostali zaproszeni na obiad. Na koniec obdarowali się nawzajem ojczystymi specjałami. Podarowali włoskim Przyjaciołom kiełbasę krakowską suchą i tradycyjnego świątecznego mazurka. Po wymianie kontaktów, uściskach i zaplanowanej na nowo trasie naładowani pozytywną energią ruszyli dalej. W drugiej części dnia i pogoda była dla Nich łaskawsza.

Tak jak planowali Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech spędzą Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego w pięknej Wenecji. Jeszcze wieczorem wzięli tam udział w Liturgii Światła. W Poniedziałek Wielkanocny Pielgrzymi wyruszą w kierunku Rimini. Póki co chwila oddechu.

Dobrych Świat Kochani!

 

Dziewiąty dzień wyprawy (20.4.2013)

Wenecja – nasyceni duchowo i szczęśliwi

Zatrzymamy się jeszcze na chwilę na wieczornej, a właściwie nocnej liturgii w której uczestniczyli nasi Pielgrzymi. Była to liturgia Wigilii Paschalnej w Wielką Noc Zmartwychwstania Pańskiego. Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech trafili do XV wiecznego kościoła Santa Maria Fermosa. To, co tam przeżyli pozostanie w ich pamięci na zawsze.

Liturgia była niezwykle piękna i podniosła. Celebrowało ją kilku księży. Wierni byli odświętnie ubrani. Podczas uroczystości ochrzczonych zostało kilkadziesiąt niemowląt. Chrzest odbywał się poprzez trzykrotne, całkowite zanurzenie dziecka. Podczas Komunii Świętej zgromadzeni łamali się Ciałem Chrystusa, a Krew Pańska podawana była w ogromnych pucharach. Najbardziej podniosłym momentem było ogłoszenie zmartwychwstania Jezusa. Ludzie trzymając się za ręce, przy dźwiękach radosnej muzyki szli wokół ołtarza. Jak mówią nasi Pątnicy to była niesamowita trzygodzinna ceremonia, której towarzyszyła ogromna, przenikająca radość. Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech, zanim dotarli na kemping była 5.00 nad ranem.

W niedzielę przed południem Wojciech przygotował dla wszystkich tradycyjne wielkanocne śniadanie. Wszystko w cudownej atmosferze i pięknym słońcu. Popołudniu nasz pielgrzymkowy Team udał się na Mszę Świętą do Bazyliki Świętego Marka.

Nasyceni duchowo i szczęśliwi jutro kontynuują swoją pielgrzymkę na kanonizację. Jak mówią, to co przeżyli w Wenecji traktują jako nagrodę za ich trud. Dziś Pielgrzymi położyli się wcześniej spać, bo jutro mają do przejechania długi, ponad 200 kilometrowy dystans do Rimini.

Dziesiąty dzień wyprawy (21.4.2013) 

Tradycji stało się za dość, czyli 6 godzin pielgrzymowania w ulewnym deszczu.

Dziś nasi rowerowi pielgrzymi przejechali kolejne 230 kilometrów. Pierwsze 100 km. jak na lany poniedziałek przystało jechali w ulewnym deszczu, ale też pod wiatr. Jak nam relacjonują to był trudny etap jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, ale głęboki pod względem duchowych rozważań. Rozważań nad tym co wydarzyło się dotąd i co przeżyli podczas minionego tygodnia pielgrzymowania. Jak mówią, wszyscy zwracają na nich uwagę gdziekolwiek się pojawiają. Budzą pewnego rodzaju podziw wśród spotkanych osób. Czuć autentyczną radość ludzi mijanych na pielgrzymkowym szlaku. Z każdym przejechanym kilometrem są też bardziej szczęśliwi, że w ten właśnie sposób mogą się przygotowywać do uroczystości kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII.

Dziś Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech mają łącznie za sobą już 1750 km. Tak gonią, że prawdopodobnie dzień wcześniej, bo już jutro będą w Asyżu.

Jedenasty dzień wyprawy (22.4.2013)

Spontaniczna zmiana planów – dziś Loreto, Asyż jutro.

Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech zmienili kurs i pojechali, nie tak jak planowali do Asyżu, a do Loreto. Asyż odwiedzą dzień później. Dziś z Rimini do Loreto przemierzyli 110 km. Może nie tak wiele, ale trasa przebiegała przez bardzo trudny, górski teren. Nasi Pątnicy goszczą w Loreto u Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu.

Ogromny podjazd, na ostatnich kilometrach pokonali z ogromnym wysiłkiem, ale było warto. Loreto to wyjątkowe pod kilkoma względami miejsce dla Polaków. Klasztor, w którym się zatrzymali odwiedził Jan Paweł II. Papież Polak modlił się w Kaplicy, w której ks. Tomasz Koszałka odprawił dla naszych Pielgrzymów Msze Świętą. Nieopodal Klasztoru Sióstr Nazaretanek znajduje się jeden z 4 polskich cmentarzy we Włoszech. Siostry mają do niego klucze. Spoczywa tam 1090 Oficerów i Żołnierzy 2. Korpusu Generała Władysława Andersa.

W Bazylice w Loreto znajduje się fragment muru z domu Matki Bożej w Nazarecie. W 1944 roku Polscy żołnierze ugasili pożar Bazyliki loretańskiej, który miał miejsce po niemieckim bombardowaniu. Gablota z fragmentem domu nie ucierpiała. W świątyni znajduje się tablica upamiętniająca tamto wydarzenie i bohaterstwo polskich żołnierzy.

Cel jest coraz bliższy, wiec jak mówią nasi Pątnicy przyszedł czas na delektowanie się tym pielgrzymowaniem. Z dnia na dzień coraz więcej pielgrzymek Polaków dociera do Włoch. Atmosferę przygotowań do uroczystości kanonizacji powoli czuć już w całym kraju.

A tu możecie dowiedzieć się więcej o miejscu, które odwiedzili dziś nasi rowerowi Pielgrzymi: http://www.loretonazaret.eu/

Dwunasty dzień wyprawy (23.4.2013)

Asyż - miejsce, które zatrzymało się w czasie

Zacznijmy od początku. Z Loreto do Asyżu nasi Pątnicy mieli do przejechania 150 kilometrów. Nie były to łatwe kilometry, bo teren znów górzysty. Pogoda na szczęście idealna, było dość ciepło i niemal bezwietrznie.

Znów nasi rowerowi Pielgrzymi mieli sporo szczęścia. Zdążyli na Eucharystię w Katedrze Świętego Rufina (w tym kościele święty Franciszek wygłosił swoje pierwsze kazanie). Po Mszy Świętej odwiedzili niezwykłe miejsce - była to sala Jana Pawła II, w której wisiało kilkadziesiąt portretów Papieża Polaka.
Nie mieli pojęcia o istnieniu takiego miejsca. Wpisali się tam do pamiątkowej księgi. Potem udali się na modlitwę do grobu św. Franciszka. Trochę nieprzygotowani, bo w krótkich spodenkach. Mieli problem z wejściem, ale udało się. Strażnik był polskiego pochodzenia. Opowiedzieli mu o swoim pielgrzymowaniu. Zdążyli tuż przed zamknięciem odwiedzić też grób świętej Klary. Jej ciało złożone jest w szklanej trumnie. Na koniec pokłonili się przy krzyżu, z którego do św. Franciszka przemówił Jezus.
Kiedy tak w pośpiechu biegali po Asyżu, żeby zdążyć ze wszystkim zatrzymała ich polska zakonnica, która była tam z pielgrzymką. Poprosiła o modlitwę w intencji ciężko chorego chłopca. W zamian podarowała czekoladę :).
W Asyżu naszymi Pielgrzymami zaopiekowali się Bracia z Zakonu Kapucynów. Bóg zapłać!

Jutro Pielgrzymi chcą już wjechać do Rzymu (chyba, że znów nastąpi spontaniczna zmiana planów :) ). Mimo ogromnego wysiłku fizycznego, małej ilości snu, która towarzyszy im od dwóch tygodni, wszyscy są w dobrym zdrowiu i nie odczuwają wielkiego zmęczenia.

Trzynasty dzień wyprawy (24.4.2013)

Ostatni dzień, ostatkiem sił – jutro wspólny, uroczysty wjazd do Rzymu!

Zbigniew i Piotr objechali Rzym dookoła i zatrzymali się na odpoczynek 8 kilometrów przed Castel Gandolfo. Jan, Wojciech i Ksiądz Tomasz Koszałka na nocleg udali się do Rzymu. Jutro spotkają się na obrzeżach wiecznego miasta i razem wjadą do Watykanu.

Zbigniew i Piotr postanowili, że zanim wjadą do Rzymu odwiedzą jeszcze po drodze Castel Gandolfo. Tak wiec pod koniec ostatniego etapu nasi Pątnicy się rozdzieli. To był bardzo ciężki dzień. We znaki dało się dziś duże zmęczenie, a trasa też nie była łatwa. Mnóstwo ostrych podjazdów. Największy z nich miał, aż 18%! Nikt jednak nie pozwolił sobie, by zsiąść z roweru.

Castel Gandolfo jest położone 30 kilometrów od Rzymu, na jednym z 7 wzgórz otaczających wieczne miasto. Z miejsca, gdzie zatrzymali się rozciąga się piękna panorama. Jak mówią „mamy Rzym pod kołami”.

Jutro nasz pielgrzymkowy, dzielny Team spotka się na przedmieściu i wspólnie uda się do Watykanu. Wjadą od strony południowej, najstarszą rzymską drogą Via Appia, nazywaną przez Rzymian królową dróg. Została ona wybudowana 300 lat p.n.e.

Czternasty dzień wyprawy (25.4.2013) 

Spełniło się pragnienie Pątników. Cali i zdrowi, bez większych problemów zakończyli swoje pielgrzymowanie. Uroczyście wjechali dziś do Watykanu. Za dwa dni, w niedziele 27 kwietnia odbędzie się tu uroczystość kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII.

Dzień rozpoczął się od wymiany koła w rowerze Zbyszka. Do miejsca, w którym odpoczywali Piotr ze Zbyszkiem przyjechali Wojciech, Jan, i Ks. Tomasz, żeby razem ruszyć do Castel Gandolfo. Bardzo zależało im by odwiedzić to miejsce, w którym odpoczywał niegdyś bł. Jan Paweł II.

Dziś do przejechania mieli jedynie 45 kilometrów wiec delektowali się drogą i piękną pogodą. Tak jak sobie wymyślili, dojechali do Via Appia i właśnie najstarszą rzymską drogą udali się w kierunku Watykanu. Po drodze odwiedzili katakumby. Następnie zwiedzili niewielki kościół zwany „Quo Vadis”, w którym odciśnięte są stopy św. Piotra. W tym miejscu Jezus objawił się Piotrowi uciekającemu z Rzymu przed prześladowaniem. Do tego wydarzenia nawiązał Henryk Sienkiewicz w swojej znanej wszystkim powieści. Popiersie pisarza zostało umieszczone w tej świątyni.

Rowerowi Pielgrzymi dojechali do Watykanu na godzinę 14.00. Ich przyjazd wzbudził, jak mówią, dosłownie sensację. Zaczęła się lawina co najmniej 20 wywiadów. Rozchwytywali ich dziennikarze z całego świata. Na sobotę już też mają umówionych kilka spotkań z dziennikarzami.

„Pamiętamy i modlimy się w powierzonych nam przez Was intencjach. Dziękujemy naszym bliskim, przyjaciołom i znajomym za modlitwę i wsparcie. Dziękujemy za smsy, maile, telefony i słowa otuchy. Dziękujemy Bogu, że mogliśmy tego dokonać” €-“ piszą szczęśliwi Pielgrzymi.

Piętnasty dzień  (26.4.2013)

 

Dziś od samego rana wywiady dla redakcji radiowych i telewizji tak polskich jak i zagranicznych stacji. Były rozmowy z dziennikarzami i spotkania z wiernymi, którzy przyjechali na kanonizację do Rzymu. Charakterystyczne stroje wyróżniają, co powoduje bardzo duże zainteresowanie. Ludzie robią zdjęcia, gratulują i podziwiają wysiłek. Przy jednym ze zdjęć na Placu Świętego Piotra Zbyszek rozpoznał kolegę ze swojej rodzinnej miejscowości. Nie widzieli się 20 lat. Po południu wszyscy pojechali do Kościoła na Lateranie by się pomodlić. Tam rozpoznali Ich pielgrzymi z Polski i zaczęli bić brawo. Wrócili jeszcze do Watykanu, gdzie panuje wspaniała atmosfera radości i oczekiwania na kanonizację. Do naszych pielgrzymów przyłączył się znany podróżnik Piotr Kuryło, który będzie razem wracał do Polski.
Jan, Wojtek i Piotr Kuryło, wyruszyli po godz.22.00 przed Plac Świętego Piotra na nocne czuwanie przed kanonizacją. Trochę później dołączyli Piotr i Dorota. Nad ranem pod bram Watykanu pójdą pozostali nasi pielgrzymi. Jutro tak bardzo oczekiwany przez nas wszystkich dzień kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII.

 

Szesnasty dzień  (27.4.2013)

J: od wczoraj od 22g. Byliśmy w kolejce na Placu Św. Piotra gdzie nad ranem się dostaliśmy. Uroczystość kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII. Wpuszczają od 5.00 rano.

 

Przeżycia niesamowite. Kilkanaście godz. czekania, warto było.

 

Radość, spełnienie i szczęście. Dzisiejszy dzień, to dla rowerowych Pielgrzymów to cudowne poczucie spełnienia oczekiwań duchowych i takich ludzkich marzeń. Dziś spełniło się to czego pragnęli i do czego dążyli. Zbigniew, Jan, Piotr i Wojciech byli na Placu Świętego Piotra, kiedy Papież Polak Jan Paweł II został kanonizowany. Na plac dostali się bez większych problemów. Nie było dużego tłoku, który mógł by zaburzyć modlitwę i możliwość głębokiej kontemplacji. To była przepiękna Liturgia, a Komunia Święta w takich okolicznościach, to naprawdę wyjątkowe spotkanie z Bogiem.

O godzinie 15.00 w Domu Pielgrzyma, w którym zatrzymali się w Rzymie odprawiona została Msza Święta dziękczynna, chcieli podziękować Bogu za to, że udało Im się pokonać własne słabości i dotarli w dobrym zdrowiu do Watykanu na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII.

Dziś Panowie zostają jeszcze, by odpocząć w Domu Pielgrzyma w Rzymie. Jutro udadzą się na Mszę Świętą do Bazyliki Św. Piotra i pokłonią się relikwiom św. Jana Pawła II. W drodze powrotnej chcą odwiedzić jeszcze San Giovanni Rotondo.

 

Więcej zdjęć będzie po powrocie.

 

Nasi rowerowi Pielgrzymi:

 

54-letni Zbigniew Czajka i 61-letni Jan Kostuch oraz trochę młodszy Piotr Zabłudowski postanowili na kanonizację Jana Pawła II dotrzeć rowerami.  Dwaj przedsiębiorcy i grafik z Pomorza 12 kwietnia po mszy w bazylice św. Brygidy w Gdańsku ruszyli w drogę do Watykanu. Wsparcie techniczne z tyłu za nimi samochodem będzie zapewniać Wojciech Mielnik. W czasie dwóch tygodni mają zamiar pokonać blisko 2300 kilometrów. 

Panowie mają na swoim koncie wiele rowerowych wypraw. Jan Kostuch dojechał na rowerze w lipcu 2013 do Rzymu. Szczegóły wyprawy są dostępne w artykule: "Pielgrzymka rowerowa do Rzymu 2013" . Razem rowerami byli w Hiszpanii na szlaku św. Jakuba. Ta jednak wyprawa jest wyjątkowa. Tym razem jadą nie tylko na wyjątkową uroczystość, ale też po raz pierwszy chcą pokonać tak długi dystans w tak krótkim czasie. 

Pan Zbigniew na pomysł wpadł w październiku zeszłego roku. Był wtedy z Janem na Rowerowej Sztafecie Papieskiej w Wadowicach. "Lubię tę formę pielgrzymowania. W trakcie jazdy pojawiają się problemy oraz chwile słabości, ale i radości, podobne do tych, jakie występują w naszym życiu. A przecież nasze życie to też forma pielgrzymowania" - mówi.

W ostatnich dniach Panowie wykorzystali każdą wolną chwilę, by jak najlepiej przygotować się do wyprawy. W wolnych chwilach ćwiczyli na siłowni, pływali oraz biegali, a w weekendy jeździli na rowerach.

Jedyne, czego nie mogli przewidzieć, to przeciwności losowe, głównie te atmosferyczne. Jeśli się okaże, że będą musieli jechać na przykład pod bardzo silny wiatr, mogą mieć problemy. Zrobią wszystko, by 27 kwietnia być w Rzymie. Wtedy będzie miała miejsce kanonizacja naszego Papieża Jana Pawła II.

Zbigniew Czajka

- lat 54. Ojciec 3 dzieci, 2 wnuków. Prowadzi firmę deweloperską. Mieszka w Sopocie.

Zbigniew Czajka 

Jan Kostuch

- lat 61, ojciec (4 dzieci), dziadek (10 wnuków). Mieszka w Garczu. Z zawodu mgr inżynier elektryk. Prowadzi firmę elektryczną. Jan Kostuch ma już na swoim koncie rowerową wyprawę do Rzymu. Razem ze Zbyszkiem przebyli wiele tras rowerowych, między innymi uczestniczyli w Sztafetach Rowerowych z okazji Dnia Papieskiego oraz w wyprawie do Szwecji szlakiem św. Brygidy, do jej grobu w Vadstenie. Po raz pierwszy chcą pokonać tak długi dystans w tak krótkim czasie. W dziale "trasy rowerowe" można znaleźć szczegółowe opisy jego dotychczasowych innych wypraw.

 Jan Kostuch

Wojciech Mielnik

Wojciech Mielnik

Piotr Zabłudowski

- rowerowy podróżnik, miłośnik roweru. Jeździł w najwyższych górach Himalajach w Indiach, w górach Tien Shan w Kirgizji, oraz po Europie. Współtwórca portalu turystyczno-rowerowego www.koloroweru.pl W Rzymie już raz był rowerem w 1996 r i wtedy spotkał się z Janem Pawłem II na audiencji.

Piotr Zabudowski

Dzisiaj (12.04.2014) o g. 7.00 odbyła się msza w Kościele Św. Brygidy w Gdańsku, po czym wyruszyli na wyprawę. Poniżej Galeria z Wyjazdu z Gdańska.

Patronat medialny prowadzi portal:

www.szwajcaria-kaszubska.pl

Zdjęcia poniżej wykonał: Krystian Michalewicz z portalu szwajcaria-kaszubska.pl

 

12.04.2014 - W informacjach Trwam pojawił się wywiad wykonany z przedstawicielami Zespołu.

http://tv-trwam.pl/film/informacje-dnia-12042014

Zapraszamy do obejrzenia materiału - zaczyna się od 13 minuty, sekund 15.

Informację o dostępnym wywiadzie dostarczył Mirek Naczke.

 

Inne informacje w mediach na ten temat: 
 

 

 

 

 

 

 

 

Powyższe linki dostarczył Dariusz Kostuch. 

 

Bieżące publikacje z trasy są publikowane na stronie: sanctusjp2.pl http://szwajcaria-kaszubska.pl/item/446-sanctus-jp2

Życzymy szerokiej drogi.

 

 

Czytany 4220 razy Ostatnio zmieniany sobota, 07 czerwiec 2014 20:55
Aleksander Kostuch

Redaktor Naczelny portalu "Szwajcaria-Kaszubska.pl".

Zapraszam do eksploracji, a potem do współredagowania...

Strona: www.szwajcaria-kaszubska.pl

1 komentarz

  • Link do komentarza Urszula Gurska wtorek, 29 kwiecień 2014 09:10 napisane przez Urszula Gurska

    Bardzo fajna i ciekawa strona, nie tylko dlatego, że prowadzona przez syna mojego znajomego Jana Kostucha, ale naprawdę widać tutaj profesjonalizm w każdym calu (każdej literce).A Janka bardzo cenię , bo jest przecudownym człowiekiem, pomocnym na każdym kroku, a zwłaszcza w czasie wyjazdów rowerowych pomagający nam kobietkom słabym. Byłam
    z mężem razem z Jankiem na kilku wyjazdach w Szwecji do grobu św Brygidy,
    w Austrii do Mariazell, w Częstochowie i kilku maratonach rowerowych.Cieszę się, że udało mu się i Zbyszkowi,Piotrkowi i kierowcy Wojtkowi ( współtowarzysze mojej podróży do Vadsteny) dojechać do Rzymu. Zazdrościmy i gratulujemy. Z łezką w oku : Ulka zFrankiem - kaszubi z Gdyni. Do uzdrzenio.

    Raportuj

Skomentuj

Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez redakcję.


Proszę rozwiązać proste zadanie (blokada antyspamowa):

Skocz do:

Polecamy

Restauracja Kaszubska
( / Baza kulinarna)

Zdjęcie z galerii

Ostatnie komentarze

Gościmy

Odwiedza nas 150 gości oraz 0 użytkowników.

szwajcaria-kaszubska.pl