Szlaki turystyczne

Znajdziesz tu informacje na temat miejsc, które są ciekawe do odwiedzenia. Prezentacja wizualizacji i zdjęć oraz opisów szlaków pieszych, rowerowych i Nordic Walking.

wtorek, 03 wrzesień 2013 21:36

„Kaszubski Katyń” : Leon Triba, Leon Wrycza, Jakub Petka i Franciszek Kruschewski - mieszkańcy Połęczyna k. Kartuz zakatowani we Wrześniu 1939 r.

Autor: 
Oceń ten artykuł
(1 głos)
„Kaszubski Katyń” : Leon Triba, Leon Wrycza, Jakub Petka i Franciszek Kruschewski - mieszkańcy Połęczyna k. Kartuz zakatowani we Wrześniu 1939 r. okładka książki Marty Wesołowskiej Szarzyńskiej W Egiertowie zabawa. Pamiętnik Kaszuby 1905-1945. Gdańsk 1981

   Dzisiaj, 1 września 2013 r., mija 74 rocznica najazdu Niemiec hitlerowskich na naszą Ojczyznę. A tym samym i bezkarnych zbrodni dokonanych na polskiej ludności cywilnej. Ta data zmusza nas do refleksji.

   Odnalazłem  dokument przekazany mi niegdyś przez Panią Stanisławę Block z domu Gołąbek z Kartuz.

  Bratem jej babci był Leon Triba, a jej dziadkiem ze strony mamy był Leon Wrycza.                     

     Wiele mówi się o Katyniu w Rosji, a mało lub w ogóle o zbrodniach na Kaszubach. Mało się o tym mówi czy pisze, a jednak czasami po wielu latach możemy się czegoś dowiedzieć.

    Tak jak o „Warszawskiej Łączce” kryjącej szczątki Bohaterów.

    Nie chodzi o zemstę ale o Pamięć o najbliższych. I to się Im od nas należy.

    Tak uważam osobiście i dlatego pozwalam sobie zabierać swój skromny głos. Pielęgnujmy tradycje i własną historię. To nie jest nasze prawo ale nasz ….... obowiązek !

   Zainteresowanych istniejącymi stosunkami polsko-niemieckimi przed wybuchem drugiej wojny światowej na pograniczu polsko-gdańskim odsyłam do książki autorstwa Marty Wesołowskiej Szarzyńskiej W Egiertowie zabawa. Pamiętnik Kaszuby 1905-1945. Gdańsk 1981

 

                                                                                     Norbert Maczulis

                                                                                   Gdynia, dnia 28 lutego 2005 r.

Sygn. akt S 10/05/Zn

POSTANOWIENIE

o umorzeniu śledztwa

         Maciej Schulz prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku,

         w sprawie:

I.                  zabójstwa w dniu 6 września 1939 r. w Jeknicy koło Połęczyna, pow. Kartuzy Leona Triby przez funkcjonariuszy żandarmerii niemieckiej i osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, to jest o przestępstwo określone w art. 1 pkt 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko – hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością  cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (Dz.U. z 1946 r. Nr 69, poz. 377 j.t. z późn. zm.),

II.               zabójstwa w dniu 6 września 1939r. w Egiertowie, pow. Kartuzy Franciszka Kruschewskiego, Jakuba Petki i Leona Wryczy przez funkcjonariuszy żandarmerii i osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego to jest o przestępstwo określone w art. 1 pkt 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944r. o wymiarze kary dla faszystowsko – hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (Dz. U. Nr 69, poz. 377 j.t. z późn. zm.).

 

na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 kpk i art. 322 § 1 kpk.

 

                                                                  postanowił:

 

1. umorzyć śledztwo w sprawie:

I.                  zabójstwa w dniu 6 września 1939r. w Jeknicy koło Połęczyna, pow. Kartuzy Leona Triby przez funkcjonariuszy żandarmerii niemieckiej i osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, to jest o przestępstwo określone w art. 1 pkt 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko – hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (Dz. U. Nr 69, poz. 377 j.t. z późn. zm.), wobec śmierci sprawców: Willego Dufke, Hugo Dufke, Maksa Reinfandta, Emila Neubauera, Alberta Kuscha, Otto Gusta, Ernsta Manske, Fryderyka Weinerta, Fritza Weinerta i Gerharda Weinerta, na zasadzie art. 17 § 1 pkt 5 kpk, a w części dotyczących pozostałych sprawców, w tym dwóch funkcjonariuszy żandarmerii niemieckiej, wobec niewykrycia sprawców, na zasadzie art. 322 §1 kpk.

II.               w sprawie zabójstwa w dniu 6 września 1939 r. w Egiertowie, pow. Kartuzy Franciszka Kruschewskiego, Jakuba Petki i Leona Wryczy przez funkcjonariuszy żandarmerii niemieckiej i osoby idące na rękę władzy państwa niemieckiego, to jest o przestępstwo określone w art. 1 pkt 1 Dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko – hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (Dz. U. Nr 69, poz.377 j.t. z późn. zm.), wobec śmierci sprawców wymienionych w pkt. I, na zasadzie art. 17 § 1 pkt 5 kpk, a w części dotyczącej pozostałych sprawców, w tym dwóch funkcjonariuszy żandarmerii niemieckiej, wobec niewykrycia sprawców, na zasadzie art. 322 § 1 kpk.

2. uchylić środek zapobiegawczy zastosowany względem podejrzanego postanowieniem  Prokuratora / Sądu z dnia:

3. dowody rzeczowe w postaci:

4. uchylić postanowienie z dnia w przedmiocie zabezpieczenia majątkowego

5.     wystąpić do Sądu z wnioskiem o

UZASADNIENIE

W dniu 18 czerwca 1968 r. sędzia delegowany do byłej Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku wszczął śledztwo w sprawie zabójstwa przez hitlerowców w dniu 6 września 1939 r. w Goręczynie, pow. Kartuzy trzech mieszkańców Połęczyna: Franciszka Kruschewskiego, Jakuba Petki i Leona Wryczy oraz tego samego dnia w lesie położonym obok wsi Połęczyno Leona Tryby.

         W trakcie prowadzonego postępowania przygotowawczego ujawniono, iż przed wybuchem II wojny światowej  zdecydowaną większość  mieszkańców wsi Połęczyno stanowili Niemcy. Wśród nich wielu było członkami organizacji nacjonalistycznych w tym Jungdeutsche Partei. W pierwszych dniach września 1939 r. na terenie tej miejscowości i najbliższych okolic nie toczyły się walki. Polskie władze i wojsko szybko utraciły kontrolę nad tym obszarem graniczącym bezpośrednio z terytorium Wolnego Miasta Gdańska.         


         W dniu 6 września 1939 r. około godziny 12-tej na terenie swoich zabudowań położonych na skraju Połęczyna Leon Triba – robotnik rolny został zatrzymany przez dwóch nieznanych żandarmów niemieckich (najprawdopodobniej z posterunku  w Przywidzu) oraz Maksa Reinfandta i Willego Dufke mieszkańców tej samej wsi. Powodem zatrzymania była najprawdopodobniej jego przynależność do Związku Zachodniego. Po wyprowadzeniu z domu bito go rękami po twarzy. Następnie został on doprowadzony na teren gospodarstwa Niemca Emila Neubauera. Tam kazano mu stanąć z podniesionymi rękami pod ścianą stodoły.  Żandarmi udali się do domu gospodarza zaproszeni na obiad. W tym czasie L. Tribę pilnowali między innymi Gerhard Weinert i Albert Kusch. Oni oraz inni Niemcy z Połęczyna, w tym Emil Neubauer i Fryderyk Weinert pastwili się nad zatrzymanym bijąc go pałkami, cegłami, kolbami karabinów i kopali po całym ciele, a niemieckie dzieci rzucały w niego kamieniami. Świadkiem tego była żona L. Triby Anna Gruchała (p.v.Triba) obecna przy zatrzymaniu męża, która udała się za nim i ukryta w jednym z zabudowań widziała jak Niemcy pastwią się nad swoją ofiarą zanim straciła przytomność.

         Świadek Augustyn Grzędzicki zeznał, iż zatrzymania dokonał Fryderyk (Fritz) Weinert – widział jak razem z dwoma żandarmami prowadził L. Tribę do gospodarstwa E. Neubauera. Natomiast Franciszek Machola w swoich zeznaniach podał, iż oprócz żandarmów zatrzymania dokonał Niemiec w cywilnym ubraniu, którego nazwiska już nie pamięta.

         Żandarmi razem z miejscowymi Niemcami oraz wszystkimi z wyżej wymienionych zaprowadzili zatrzymanego drogą do lasu położonego przy szosie Nowa Karczma – Egiertowo. Ich „pochód” poprzedzała szesnastoletnia córka E. Neubauera – Erika niosąca poduszkę z wyhaftowaną swastyką. Na skraju lasu wybrano miejsce do dokonania zbrodni. Z relacji osób uczestniczących w zabójstwie, a usłyszanych przez przesłuchanych świadków wynika, iż do L. Triby oddano najprawdopodobniej najpierw dwa strzały – w następstwie których doznał on ran postrzałowych brzucha. Strzałem w serce z pistoletu dobił go Gerhard Weinert, a Albert Kusch przeciął mu gardło tępym narzędziem.

         A. Gruchała w tym czasie odzyskała świadomość i słyszała odgłosy wystrzałów. Poszła do gospodarza Leona Macholi (u którego pracował jej mąż) i powiedział mu, iż L. Triba został zabity.  Po chwili przyszedł tam też F. Weinert i rozkazał jej zabrać zwłoki męża, bo inaczej zostaną one zakopane w lesie. Takie samo polecenie wydał L. Macholi i jego synowi Franciszkowi (on zeznał, iż polecenie to przekazał Hugo Manske). Wszyscy troje udali się wozem konnym po ciało.

         Na miejscu zbrodni zastali: dwóch żandarmów, Emila Neubauera, Maksa Reinfandta, Alberta Kuscha, Fryderyka Weinerta, Gerharda Weinerta, Brunona Klawittera, Ernesta (Maksa) Manske. Otto Gusta i innych miejscowych Niemców – w tym niemieckie dzieci, których nazwisk nie pamiętali już w chwili ich przesłuchania. Zebrani nie ukrywali zadowolenia ze swojego czynu – A. Kusch tańczył i śpiewał nad zwłokami, a G. Weinert mówił: jednego polskiego psa mamy już zabitego. A. Gruchała zeznała, iż na ciele męża widziała trzy rany postrzałowe (dwie brzucha i jedną w okolicy serca) oraz ranę ciętą gardła. Zabrała zwłoki zabitego do swojego mieszkania.

         Zarówno wtedy kiedy udawała się po ciało męża jak i wracała z nim, za nią szła Erika Neubauer niosąc poduszkę z wyhaftowaną swastyką. Jej zdaniem miało to symbolizować ofiarę z życia Polaka złożoną Hitlerowi przez miejscowych Niemców.

          Tego samego dnia około godz. 13.30 najprawdopodobniej ci sami żandarmami zatrzymali innych Polaków – gospodarzy z Połęczyna. Najpierw Leona Wryczę, którego doprowadzili do gospodarstwa M. Reinfandta. Później w to samo miejsce przyprowadzili Franciszka Kruschewskiego i Jakuba Petkę.   Tam lub na terenie gospodarstwa E. Neubauera pobili ich miejscowi Niemcy. Świadek Leokadia Wrycza widziała to i wśród sprawców wymienia Maksa Reinfandta i Hugo Dufke, a świadek Ida Kruschewska Emila Neubauera i Fryderyka Weinerta.  Polacy zostali doprowadzeni do Egiertowa. Tam koło sklepu Niemca Willi Geblera związano ich. Do żandarmów i Niemców z Połęczyna dołączyli miejscowi Niemcy. Wszyscy udali się szosą w kierunku Żukowa, a następnie skręcili w prawo. Polną drogą zaprowadzili Polaków na bagno przy lesie. Tam kazano zatrzymanym wykopać grób. Następnie Niemcy pobili ich łopatami, kopali, rzucali w nich kamieniami. Zmaltretowanych rozstrzelano a ciała zabitych zakopano w przygotowanym przez ofiary dole. W zbrodni najprawdopodobniej uczestniczyli ci sami sprawcy co zabili L. Tribę parę godzin wcześnej i Niemcy z Egiertowa. Wśród tych ostatnich świadkowie wymieniają: Rudolfa Englera (vel Roberta Brandta) i Otto Marcinke. Świadek Agnieszka Petke zeznała, iż również na miejscu tej zbrodni obecna była Erika Neubauer, która trzymała poduszkę z wyhaftowana swastyką.  

         Po trzech tygodniach rodziny zabitych uzyskały zgodę na odkopanie zwłok i pochowanie ich na cmentarzu w Goręczynie. Ciała zabitych nosiły ślady dotkliwego pobicia. Twarze wszystkich były zmasakrowane. Jakubowi Petce obcięto nos, poderżnięto gardło i zadano głęboką ranę ciętą czoła.

         Powyższy stan faktyczny ujawniono na podstawie zeznań świadków – Polaków zamieszkałych wówczas w Połęczynie i okolicznych wsiach (w tym najbliższych krewnych zabitych): Augustyna Grzędzickiego, Franciszka Macholi, Anny Gruchały, Leokadii Wryczy, Idy Kruschewskiej, Heleny Zaworskiej, Agnieszki Petki i Franciszki Skierki w latach 1969 – 1971. Przeprowadzone kwerendy archiwalne nie doprowadziły do odszukania jakichkolwiek materiałów archiwalnych dokumentujących okoliczności przedmiotowych zbrodni.

         Najbardziej prawdopodobnym powodem dokonania zabójstw czterech Polaków była chęć „wyeliminowania” ich z lokalnej społeczności. Zbrodni dokonano z inicjatywy miejscowych Niemców, którzy sami wytypowali swoje ofiary (bez przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania i formalnego wyroku lub decyzji władz niemieckich).

         Wśród sprawców było dwóch żandarmów, ale żaden ze świadków nie potrafi  podać ich nazwisk. Najprawdopodobniej byli to funkcjonariusze z posterunku w Przywidzu (chociaż niektórzy ze świadków twierdzą, iż byli oni funkcjonariuszami SS). Ich danych personalnych nie udało się ustalić.

         Natomiast ujawniono pełne dane personalne niektórych ze sprawców – Niemców z Połęczyna, a mianowicie: Maksa Reinfandta, Emila Dufke, Hugo Dufke, Otto Gusta, Emila Neubauera, Alberta Kuscha, Fryderyka Weinerta, Ernsta (Maksa) Manske oraz niepełne lub tylko imiona i nazwiska: Gerharda Weinerta, Fritza Weinerta, Otto Marcinke, Rudolfa Englera (vel Roberta Brandta) Brunona Klawittera i Hugo Manske.

         W dniu 17 marca 1973 r. Część materiałów śledztwa b. OKBZH w Gdańsku sygn. akt S 10/68 (przed jego zawieszeniem w dniu 14 sierpnia 1973 r.) przesłano, za pośrednictwem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskiej w Polsce do Centrali Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu celem zainicjowania postępowania karnego w tej sprawie przez władze niemieckie. Centrala w Ludwigsburgu przekazała sprawę do prowadzenia Prokuraturze w Heidelbergu.

         W dniu 16 października 2002 r. Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przesłała do Oddziałowej Komisji w Gdańsku akta zawieszonego śledztwa wraz z odpisem decyzji merytorycznej prokuratury niemieckiej kończącym postępowanie w sprawie celem rozważenia jego podjęcia. W związku z tym zwrócono się do Centrali w Ludwigsburgu i Prokuratury w Heidelbergu z zapytaniem o informacje dotyczące wyników podjętych działań, a zwłaszcza rezultatów poszukiwań wytypowanych sprawców przebywających najprawdopodobniej na terenie Niemiec (co było przyczyną zawieszenia śledztwa). Równocześnie ponowiono starania celem odszukania materiałów archiwalnych dotyczących sprawy oraz wystąpiono o informacje dotyczące zapisów z kartoteki zbrodniarzy nazistowskich osób podejrzewanych. Po otrzymaniu żądanych danych od władz niemieckich, a zwłaszcza odpisu części akt postępowania karnego prokuratury niemieckiej, możliwym było podjęcie śledztwa z zawieszenia.

         Prokuratura w Heidelbergu prowadziła sprawę sygn. Akt 10 Js 158/77 przeciwko Willemu Dufke podejrzanemu o udział w zabójstwie Leona Triby w Połęczynie oraz Franciszka Kruschewskiego, Leona Wryczy i Jakuba Petki w Egiertowiew dniu 6 września 1939 r. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw.

         Wyjaśnił, iż pod koniec sierpnia 1939 r. uciekł z Połęczyna, wraz z rodziną i inwentarzem do Borkowa koło Gdańska. Tam przebywał u swojej ciotki Emilii Hartung do połowy września, kiedy wrócił do swojego gospodarstwa (między 15-20 września). Po powrocie dowiedział się od mieszkańców Połęczyna, a zwłaszcza od Selmy Neubauer i sołtysa Weinerta, iż do wsi przyjechało dwóch niemieckich policjantów. Oni aresztowali L. Tribę. Najprawdopodobniej za to, iż był członkiem Związku Zachodniego „(...) radykalnego związku nienawidzącego Niemców. Następnie zaprowadzili go do lasu Johanna Siega i tam rozstrzelali. Tego samego dnia policjanci zatrzymali jeszcze innych Polaków w tym Franciszka Kruschewskiego i Jakuba Petkę, którzy mieli figurować na liście sporządzonej przez władze niemieckie. Słyszał, iż zaprowadzili ich do Egiertowa. Do dnia przesłuchania myślał, iż zabrano ich do obozu koncentracyjnego. Nigdy nie słyszał aby w aresztowaniu i zabójstwie uczestniczyli Niemcy z Połęczyna lub inni cywile. Dodał, iż w dniu 6 września 1939r. w Połęczynie nie było jeszcze jego brata Hugo Dufke i Maksa Reinfandta. Wyjaśnił, iż prawdziwość jego wyjaśnień mogą potwierdzić między innymi: szwagierka Meta Dufke i sąsiad z Połęczyna Bruno Sietz.

      Zostali oni przesłuchani w charakterze świadków w toku postępowania prowadzonego przez władze niemieckie. 

         Meta Dufke zeznała, iż wraz z mężem Hugo Dufke uciekła na teren Wolnego Miasta Gdańska przed rozpoczęciem działań wojennych. Do Połęczyna wróciła po kilku dnach (około tygodnia) trwania wojny. Następnego dnia do ich gospodarstwa przyszła sąsiadka pani Wrycza i płakała, iż SS zatrzymało jej męża i brata. Słyszała, iż tego dnia do wsi przyjechał oddział SS z Gdańska, jedną lub kilkoma ciężarówkami. Byli ubrani w czarne mundury. Sama widziała dwóch na ulicy. Mieli oni aresztować kilku Polaków w tym Wryczę i Tribę, a następnie ich rozstrzelać w lesie J. Siega. Podobno ktoś ze wsi miał im przekazać listę osób do zatrzymania. Nikt z miejscowych Niemców nie brał udziału w aresztowaniu i egzekucji Polaków. Jej mąż cały dzień przebywał na terenie gospodarstwa i nie mógł brać w tym udziału. Pamięta, iż W. Dufke też uciekł z Połęczyna do Borkowa do swojej ciotki. Przypuszcza, iż wrócił do wsi w tym samym czasie, ale kiedy tego dokładnie nie pamięta.

         Bruno Sietz zeznał, iż przed wybuchem wojny uciekł z Połęczyna do Wolnego Miasta Gdańska, podobnie jak W. Dufke i wielu innych Niemców, ale ich nazwisk już nie pamięta. Przypuszcza, iż wrócił on po kilku dniach jak on, albowiem musiał zająć się gospodarstwem. Spośród zabitych znał jedynie Tribę. Słyszał, że SS lub Wehrmacht aresztował w Połęczynie kilku Polaków, których rozstrzelano. Odbyło się to bez udziału miejscowych Niemców. Przypuszcza, iż egzekucja mogła być odwetem za rozstrzelanie volksdeutscha Fritza Schampa przez polską straż graniczną w Połęczynie przed rozpoczęciem działań wojennych.

         Dodatkowo na te same okoliczności przesłuchane zostały: Charlotta Wallat córka L. Chartung i Erika Weber córka E. Neubauera.

         Charlotte Wallat potwierdziła, iż w chwili wybuchu wojny jej kuzyn W. Dufke przebywał u jej rodziców w Borkowie, ale nie jest w stanie podać kiedy wrócił on do Połęczyna. Przypomina sobie, iż w dniu 6 września 1939 r. świętowano tam urodziny jej starszej siostry. Był na nich obecny W. Dufke, a nawet zrobił zdjęcie, które dołączyła do akt. W dniu przesłuchania nie pamiętała już o której godzinie je zrobiono i czy cały dzień jej kuzyn przebywał w Borkowie. Wydaje się jej mało prawdopodobnym, aby tego samego dnia mógł być obecny w Połęczynie. Wozem konnym w jedną stronę droga trwałaby około 3-4 godzin, a nie dysponował samochodem. Przesłuchania po raz drugi zeznała, iż jej kuzyn powrócił dopiero mniej więcej w październiku.

         Erika Weber zeznała, iż nie była świadkiem zabójstwa pokrzywdzonych i nie asystowała przy zbrodni nosząc poduszkę ze swastyką. Pamięta, że po zajęciu wsi przez Niemców Gestapo zatrzymało kilku Polaków, w tym L. Tribę, którego następnie podobno rozstrzelano w lesie koło Połęczyna. Nikt z mieszkańców wsi nie brał udziału w jego egzekucji i żaden z zatrzymanych nie był przetrzymywany na terenie gospodarstwa jej ojca.

         Prokuratura w Heidelbergu postanowieniem z dnia 21 grudnia 1978 r. umorzyła postępowanie wobec stwierdzenia, iż brak dowodów potwierdzających sprawstwo podejrzanego w zarzuconych mu przestępstwach. W uzasadnieniu decyzji stwierdzono, iż wyjaśnienia W.   Dufke, że w dniu 6 września 1939r. nie przebywał on w Połęczynie są prawdziwe i zostały potwierdzone przez świadków. Uznano, iż Anna Gruchała złożyła obciążające go zeznania, które  co najwyżej mogą potwierdzić udział podejrzanego w zatrzymaniu Leona Triby, ale w żadnym wypadku w jego zabójstwie i trzech innych Polaków.

         Istotne okoliczności zbrodni ujawnione w wyniku postępowania karnego prokuratury niemieckiej i przedstawione w uzasadnieniu końcowej decyzji merytorycznej muszą budzić uzasadnione wątpliwości.

         Prawdopodobnie W. Dufke uciekł z Połęczyna (podobnie jak wielu miejscowych Niemców) do Wolnego Miasta Gdańska i schronił się w gospodarstwie swojej ciotki w Borkowie w ostatnich dniach sierpnia 1939 r. Wieś nie była broniona przez Wojsko Polskie i jako leżąca bezpośrednio przy granicy bardzo szybko znalazła się pod kontrolą okupanta. Jest rzeczą absurdalną, aby zwlekał on z powrotem, aż do 15-20 września 1939 r. (jak wyjaśnił), a nawet do października 1939 r. (jak zeznała w trakcie drugiego przesłuchania Ch. Wallat). Był gospodarzem i z pewnością nie mógł pozostawić gospodarstwa bez dozoru, a jego powrót nie był związany z żadnym niebezpieczeństwem. Tym bardziej, iż rzekomo miał uciec razem z H. Dufke (a ten wrócił już 5 lub 6 września 1939 r. jak zeznała jego żona) i Maksem Reifandtem, którego w dniu popełnienie zbrodni widzieli w Połęczynie przesłuchani w sprawie świadkowie. Zeznania Ch. Wallat o pobycie kuzyna w dniu 6 września 1939 r. w Borkowie i jego udział w imprezie urodzinowej jej siostry budzą ogromne wątpliwości. Faktu tego w żaden sposób nie może potwierdzić zdjęcie przedłożone przez świadka, a które wówczas rzekomo miał zrobić podejrzany, bowiem mógł to uczynić każdy. Dziwne, iż o tym  wydarzeniu nie wspomina sam W. Dufke. Ch. Wallat nie jest w stanie stwierdzić, o  jakiej porze wykonano fotografię i czy całą dobę jej kuzyn spędził w Borkowie. Ta miejscowość jest oddalona od Połęczyna o 25 km w linii prostej, a więc W. Dufke mógł być obecnym w tych dwóch miejscach tego samego dnia.  Zastanawiające są  zeznania Niemców – byłych mieszkańców Połęczyna, którzy wykluczają udział osób cywilnych w zbrodni i oskarżających o jej dokonanie funkcjonariuszy SS, policji niemieckiej lub innych formacji. Zdziwienie budzi zasłanianie się brakiem pamięci co do istotnych okoliczności zdarzenia – dramatu zabitych Polaków, które musiało wstrząsnąć lub wzbudzić zainteresowanie tak małej społeczności. Pamiętają jednak doskonale sprawę zabójstwa Fritza Schampa rzekomo przez funkcjonariuszy polskiej straży granicznej kilka dni wcześniej. Bez komentarza  należy pozostawić fakt, iż rzekomo nigdy nie słyszeli nazwy Selbtschutz – zbrodniczej organizacji, której członkowie, głownie miejscowi Niemcy, byli sprawcami zabójstw dziesiątek tysięcy Polaków praktycznie z każdej miejscowości Pomorza w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej.  

         Jak wynika z informacji Prokuratury w Heidelbergu Willi Dufke zmarł w Heidelbergu w dniu 7 września 1994 r.

         Władze niemieckie nie odszukały innych żyjących osób podejrzewanych o dokonanie przedmiotowych zbrodni. Z informacji Prokuratury w Heidelbergu i zeznań świadków wynika, iż:

         Hugo Dufke zmarł na terenie Niemiec w dniu 8 marca 1971 r.

         Emil Neubauer zaginął w 1945 lub 1946 r. (W. Dufke w swoich wyjaśnieniach stwierdził, iż „(...) został zatłuczony przez Polaków lub Rosjan”).

         Albert Kusch prawdopodobnie zmarł w trakcie ucieczki (w 1945 r. ?).

         Ernst Manske zmarł na terenie Niemiec w dniu 22 grudnia 1958 r.

         Otto Gust brak danych dotyczących jego dalszych losów ale mając na uwadze datę jego urodzenia – 1882 r. uznać należy, iż nie żyje.

         Friedrich (Fryderyk) Weinert (niemiecki sołtys) został uznany sądownie za zmarłego jako datę zgonu przyjęto 31 grudnia 1945 r.

         Wyżej wymieniony miał dwóch synów Fritza i Gerharda, którzy podobno polegli w czasie działań wojennych. Dodać należy, iż niektórzy świadkowie w swoich zeznaniach dotyczących sprawców nie precyzują, którego syna Fryderyka one dotyczą.

         Nie udało się ustalić lub potwierdzić danych typowanych sprawców: Rudolfa Englera vel Roberta Brandta, Brunona Klawittera (osoba figurująca pod tym imieniem i nazwiskiem w kartotece zbrodniarzy hitlerowskich była żandarmem niemieckim, ale pochodziła ona z Bydgoszczy), Hugo Manske i Otto Marcinke.

         Miejsce zbrodni ujawniono w oparciu o zeznanie świadków i oględziny miejsc popełnienia przestępstw. Różnią się one od przyjętych w postanowieniu o wszczęciu śledztwa.

         Trudności w ujawnieniu wszystkich istotnych okoliczności zbrodni, a zwłaszcza wykrycia wszystkich sprawców wynikły ze wszczęcia postępowania karnego przez władze polskie dopiero po 29 latach od zaistnienia zbrodni oraz zwłoki prokuratury niemieckiej w przekazaniu danych dotyczących wyników prowadzonego śledztwa. Świadkowie tych zdarzeń już nie żyją i brak możliwości ich dodatkowego przesłuchania celem zebrania bardziej dokładnych informacji dotyczących winnych popełnienia przestępstw będących przedmiotem postępowania.  

                                                                           Pieczątka

                                                                           N A C Z E L N I K

                                                        Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni

                                                                   przeciwko Narodowi Polskiemu

                                                                           w Gdańsku

                                                                           podpis nieczytelny

                                                                           Maciej Schulz

                                                                           prokurator

                                                                  

Czytany 3256 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 03 wrzesień 2013 21:47
Norbert Maczulis

Zapraszam na stronę portalu Szwajcaria-Kaszubska.pl gdzie można przeczytać moje publikacje.

Dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach (do 30 kwietnia 2015), Norbert Maczulis

Mój profil na fb.com/norbert.maczulis

Skomentuj

Komentarz zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez redakcję.


Proszę rozwiązać proste zadanie (blokada antyspamowa):

Skocz do:

Polecamy

Dąb Wybickiego
( / Place zabaw)

Zdjęcie z galerii

Ostatnie komentarze

Gościmy

Odwiedza nas 433 gości oraz 0 użytkowników.

szwajcaria-kaszubska.pl